8 października byłam w Bibliotece w Wialnowie, na spotkaniu Dyskusyjnego Klubu Książki wokół „Srebrna fala”. Rozmawiałyśmy o standardach piękna i presji wyglądu, bo wciąż łatwiej nam uznać siwe skronie mężczyzny za przystojne niż siwe włosy kobiety za coś więcej niż „zaniedbanie”.
Dyskusja była bardzo ożywiona, bo temat nie jest obojętny żadnej z nas.
Zahaczyłyśmy nawet o to, jak o urodę dbano w przeszłości. Rozterki starożytnych Egipcjanek mogą wydawać się odległe, ale fakt zostaje ten sam: dbanie o włosy i skórę to z jednej strony „zadanie” kobiet, z drugiej, dla wielu z nas, przyjemność.
Rozmawiałyśmy też o tym, że branża kosmetyczna nie działa tylko na kobiety, które się starzeją. Teraz oddziaływuje także na najmłodsze dziewczynki, które uczą się używania kosmetyków wyglądających bardziej jak zabawki, niż jak produkty dla dorosłych kobiet. Część uczestniczek opowiadała o swoich córkach.
Na koniec każda z nas miała jedno życzenie, dla siebie i innych: mieć tyle siły, by w tym świecie zostać sobą, niezależnie od koloru włosów.


